Narożniki podnoszą się po dwudziestu minutach druku

Wydruk startuje czysto. Po dwudziestu minutach jeden narożnik stoi dwa milimetry nad stołem, dysza stuka w podniesioną krawędź przy każdym przejeździe, a warstwy nad tym rogiem przestają się schodzić. To nie jest ten sam problem, co model, który zjechał ze stołu w pierwszej minucie. Objaw końcowy wygląda podobnie – odklejony narożnik – ale przyczyna, kolejność sprawdzania i koszt naprawy są inne.

Dwa objawy, które na gotowym wydruku wyglądają identycznie

Pierwszy przypadek: pierwsza warstwa nigdy nie chwyciła. Ekstrudowana ścieżka nie rozpłaszczyła się na stole, tylko leży na nim jak sznurek. Wystarczy, że dysza zahaczy o brzeg, i cały obrys jedzie za nią. Objaw jest widoczny natychmiast, w ciągu pierwszych dwóch minut, jeszcze zanim skończy się warstwa numer jeden. Spód, jeśli uda się wydruk uratować, jest matowy, z widocznymi szczelinami między ścieżkami i nierówną szerokością linii.

Drugi przypadek: pierwsza warstwa przylgnęła prawidłowo i przez kilkanaście minut wszystko było w porządku. Dopiero po dziesięciu, dwudziestu, czasem czterdziestu warstwach narożnik zaczyna się unosić. To warping – skurcz materiału przy stygnięciu. Każda kolejna warstwa stygnie i kurczy się nad warstwą, która już ostygła i przestała się kurczyć. Powstaje moment zginający. W pewnym momencie ten moment przewyższa siłę adhezji w najsłabszym punkcie płyty, czyli na narożniku, bo tam powierzchnia sklejenia jest najmniejsza w stosunku do naprężenia.

Spód po warpingu wygląda inaczej niż po nieudanej pierwszej warstwie: jest gładki, błyszczący, dobrze zrośnięty, tylko wygięty w łuk. Jeśli spód jest ładny, a narożnik jest w górze – nie ma sensu ruszać poziomowania ani offsetu Z. Problem leży w termice, nie w geometrii pierwszej warstwy.

Test czasu zamiast zgadywania

Zanim cokolwiek zmienisz w slicerze, ustaw stoper przy następnej próbie. Moment, w którym narożnik odchodzi, zawęża listę przyczyn szybciej niż jakikolwiek inny pojedynczy sygnał.

Kiedy odeszło Jak wygląda spód Najbardziej prawdopodobna przyczyna Gdzie szukać
0-2 min, w trakcie pierwszej warstwy matowy, szczeliny między ścieżkami, sznurkowate linie brak adhezji: tłuszcz na płycie, za duży odstęp dyszy, za niska temperatura stołu czystość płyty, offset Z, temperatura pierwszej warstwy
2-10 min, kilka pierwszych warstw gładki, ale krawędź lekko podwinięta chłodzenie włączone za wcześnie albo za mocno profil wentylatora dla warstw 1-4
15-45 min, model ma już wysokość gładki, błyszczący, wygięty w łuk warping: skurcz przy stygnięciu, zimne otoczenie temperatura stołu, przewiew, obudowa
za każdym razem w tym samym miejscu płyty lokalnie gorszy niż reszta zimniejszy obszar grzałki albo zabrudzenie punktowe rozkład temperatury na płycie, mycie

Jeśli wydruk zawsze odchodzi po podobnym czasie i zawsze od tej samej strony stołu – to nie jest przypadek. To wskazówka, gdzie stoi drukarka względem drzwi, okna albo kratki wentylacyjnej.

Płyta wygląda na czystą i dalej jest tłusta

Najtańsza zmiana, od której zaczyna się każda diagnoza adhezji, kosztuje pięć minut i nie wymaga tknięcia żadnego parametru. Powierzchnia PEI zbiera tłuszcz z palców przy każdym zdejmowaniu wydruku, a warstwa tłuszczu jest niewidoczna. Nie widać jej też pod światło – widać dopiero po wydruku, jako jeden gorzej przyklejony fragment.

Kolejność mycia, która ma sens:

  • Zdejmij płytę z drukarki. Mycie na zimno, nie na rozgrzanym stole – alkohol na gorącej płycie odparuje, zanim cokolwiek rozpuści.
  • Ciepła woda z płynem do naczyń i miękka gąbka. Płyn do naczyń usuwa tłuszcz skuteczniej niż izopropanol, bo izopropanol na gładkim PEI często tylko rozprowadza go równomiernie po powierzchni.
  • Spłucz dokładnie, wytrzyj do sucha papierowym ręcznikiem, chwytaj płytę za krawędzie.
  • Dopiero przed samym drukiem przetrzyj izopropanolem, jeśli chcesz – to krok wykańczający, nie zastępujący mycia.
  • Płyty teksturowanej nie polerujesz. Płytę gładką, na której zostały wyżłobienia od dyszy, trzeba odwrócić albo wymienić – w tych miejscach adhezja już nie wróci.

Osobna sprawa: kleje w sztyfcie i lakiery do włosów. Działają, ale przy ASA i ABS potrafią przykleić wydruk tak mocno, że przy zdejmowaniu wyrywa się fragment powłoki PEI. Przy tych materiałach warstwa kleju pełni też funkcję rozdzielacza – i to jest jej właściwy powód użycia, nie samo zwiększenie przyczepności.

Temperatura stołu: zakresy startowe osobno dla każdego materiału

Poniższe wartości to punkty startowe z domyślnych profili PrusaSlicera (stan na sierpień 2026) oraz typowych zaleceń publikowanych dla ASA i ABS. Nie są to wartości docelowe dla twojej drukarki – są to wartości, od których zaczynasz i które korygujesz o odczyt z karty technicznej konkretnej rolki. Karta TDS filamentu ma pierwszeństwo przed każdą tabelą w internecie, łącznie z tą.

Materiał Stół, pierwsza warstwa Stół, kolejne warstwy Wentylator, warstwy 1-3 Wentylator, dalej Otoczenie
PLA 60 °C 60 °C 0 % 100 % obudowa niepotrzebna, przy dużych modelach wręcz szkodzi
PETG 85 °C 90 °C 0 % 30-50 % obudowa opcjonalna, obowiązkowo bez przewiewu
ASA / ABS 105 °C 105-110 °C 0 % 0-20 % obudowa wymagana, 40-60 °C w środku

Dwie rzeczy z tej tabeli łatwo przeoczyć. Po pierwsze: w profilu PETG temperatura stołu na kolejnych warstwach jest wyższa niż na pierwszej, nie niższa. Gorący stół po pierwszej warstwie nie służy już przyklejeniu, tylko utrzymaniu dolnej części modelu powyżej temperatury, w której materiał zaczyna gwałtownie się kurczyć. Obniżanie temperatury stołu po pierwszej warstwie – nawyk przeniesiony z PLA – przy PETG i ASA jest wprost przyczyną warpingu.

Po drugie: temperatura zeszklenia. PLA ma ją w okolicach 55-60 °C, PETG około 80 °C, ASA powyżej 100 °C, przy czym dokładne wartości podaje producent w karcie materiałowej i różnią się między rolkami. Stół nastawiony poniżej Tg danego materiału nie utrzyma dolnej części modelu w stanie podatnym na odkształcenie i narożnik będzie się podnosił niezależnie od tego, jak dobrze przyklejona była pierwsza warstwa. To jest powód, dla którego ASA na stole 80 °C wygnie się nawet na idealnie umytej płycie.

Wentylator chłodzi narożnik szybciej niż środek modelu

Chłodzenie działa nierównomiernie z definicji. Strumień z wentylatora trafia w krawędzie i naroża mocniej niż w środek warstwy, bo tam nie ma sąsiedniego materiału, który by go rozproszył. Narożnik stygnie pierwszy, kurczy się pierwszy i pierwszy odchodzi.

Zmiana do wprowadzenia jest prosta: wentylator wyłączony na warstwach 1-3 dla każdego materiału, potem narastanie do wartości docelowej przez kolejne dwie, trzy warstwy zamiast skoku z zera na sto procent. W PrusaSlicerze odpowiada za to „Disable fan for the first n layers”, w OrcaSlicerze pole „No cooling for the first n layers”. Jeśli w twoim profilu ta wartość stoi na 1, a drukujesz PETG albo ASA – podnieś ją do 3 i puść ten sam plik jeszcze raz. To zmiana jednej liczby i najczęściej wystarcza przy odklejaniu w przedziale od dwóch do dziesięciu minut.

Przy ASA w obudowie sensownym punktem startowym jest wentylator na zerze i włączanie go tylko na mostkach oraz nawisach, i to nie wyżej niż 20 procent. Obudowa przejmuje rolę chłodzenia i robi to równomiernie. Wentylator w takim układzie tworzy lokalne zimne punkty, czyli dokładnie to, czego chcesz uniknąć.

Kiedy problem nie jest w slicerze, tylko w pomieszczeniu

Sygnały, że winna jest przestrzeń wokół drukarki, a nie profil wydruku:

  • Ten sam plik z tymi samymi ustawieniami wychodzi rano, a nie wychodzi wieczorem, albo odwrotnie. Zmienia się temperatura w warsztacie.
  • Odkleja się zawsze narożnik od strony drzwi, okna albo bramy garażowej.
  • Wydruk psuje się w chwili, gdy ktoś wchodzi do pomieszczenia. Otwarcie drzwi obudowy w trakcie druku potrafi ściąć temperaturę wewnątrz o kilkanaście stopni w kilkadziesiąt sekund.
  • Małe modele wychodzą, duże płaskie nie. Im większa powierzchnia podstawy, tym większa całkowita siła skurczu przy tej samej różnicy temperatur.
  • Klimatyzacja albo rekuperacja nawiewa w stronę drukarki. To jest cichy przewiew, którego nie czuć ręką, a wystarcza.

Weryfikacja kosztuje jeden termometr położony obok stołu i drugi wydruk tego samego pliku po przestawieniu drukarki albo zamknięciu drzwi. Jeśli po tej jednej zmianie narożnik przestaje odchodzić, nie ma po co dalej grzebać w profilu.

Przy ASA i ABS dochodzi jeszcze wygrzewanie komory przed startem. Sama obudowa nie wystarczy, jeśli druk rusza w zimnym wnętrzu. Dla obudowy nieogrzewanej, z płytą około 300 x 300 mm, dojście do 45-60 °C w środku przy stole nastawionym na 110 °C zajmuje typowo kilkanaście do dwudziestu minut – wartość jest orientacyjna i zależy od szczelności obudowy oraz temperatury w pomieszczeniu, więc zmierz ją u siebie raz i zapisz. Wygrzej komorę przed uruchomieniem wydruku, a nie w jego trakcie.

Brim i raft dopiero na końcu listy

Brim i raft nie usuwają przyczyny warpingu. Zwiększają powierzchnię sklejenia i mechanicznie przytrzymują krawędź, więc podnoszą próg, przy którym naprężenie wygrywa z adhezją. To realna pomoc, ale jako czwarty krok, nie pierwszy. Inaczej maskujesz problem termiczny, który przy większym modelu i tak wróci, tyle że w postaci pęknięcia między warstwami w połowie wysokości.

Punkty startowe: brim około 5 mm przy PLA i PETG, 8-12 mm przy ASA i ABS, w wariancie zewnętrznym. Raft ma sens głównie przy małej powierzchni styku ze stołem i przy podłożach, na których dany materiał trzyma się słabo. Kosztuje materiał, czas i pogarsza jakość spodu, więc nie jest domyślnym wyborem. Draft shield, czyli cienka ścianka drukowana wokół modelu, przy ASA bez obudowy działa lepiej niż szerszy brim, bo atakuje przyczynę: odcina przewiew przy powierzchni wydruku.

Sprawdź też samą geometrię modelu. Ostry narożnik 90 stopni na styku ze stołem koncentruje naprężenie w jednym punkcie. Fazka albo zaokrąglenie o promieniu 2-3 mm na dolnej krawędzi rozkłada je na większą długość i przy dużych płaskich częściach z ASA robi większą różnicę niż niejedno ustawienie w slicerze.

Co zmienić przy najbliższym wydruku

Wybierz jedną ścieżkę na podstawie tego, kiedy narożnik odchodzi, i zmień w niej dokładnie jedną rzecz naraz. Dwie zmiany jednocześnie oznaczają, że po udanym wydruku nadal nie wiesz, która zadziałała.

Odklejenie w pierwszych dwóch minutach: umyj płytę wodą z płynem do naczyń, wytrzyj do sucha, puść ten sam plik bez żadnej zmiany w slicerze. Odklejenie między drugą a dziesiątą minutą: ustaw wyłączenie wentylatora na pierwsze trzy warstwy i puść ten sam plik. Odklejenie po kwadransie i później: podnieś temperaturę stołu na kolejnych warstwach do poziomu pierwszej warstwy lub wyżej, przestaw drukarkę tak, żeby żadna krawędź stołu nie stała w przeciągu, i dopiero przy trzeciej nieudanej próbie dokładaj brim.

Zapisz w zeszycie przy drukarce trzy liczby dla każdej próby: czas odklejenia, temperaturę stołu i temperaturę w pomieszczeniu. Po czterech takich wpisach zobaczysz, która z nich naprawdę koreluje z porażką, i przestaniesz zmieniać ustawienia na wyczucie.


Opublikowano

w

przez

Tagi: